• Wpisów:1533
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:55
  • Licznik odwiedzin:48 985 / 2212 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
już jest dobrze bo przekonałam się, że to nie ty mi jesteś potrzebny, ale tylko myśl o tobie. potrzebna mi jest świadomość, że jesteś, że w każdej chwili mogę wsiąść w autobus, pociąg i jechać. jechać do ciebie. że gdy tylko zechcę, to mogę cię zobaczyć, porozmawiać z tobą... być może nigdy z tego nie skorzystam, ale ta świadomość jest mi potrzebna. dlatego proszę - nie odbieraj mi jej.
 

 
"Śpij, skarbie. Niech ci się przyśni coś miłego. I nie przejmuj się – tylko ty obudziłaś moje serce. Już zawsze będzie należeć tylko do ciebie. Śpij, moja jedyna miłości."
 

 
Nie wiem jeszcze do końca jak to dokładnie robisz, że przyciągasz mnie do siebie, ale cokolwiek by to nie było, sprawia, że mogłabym spędzać z Tobą każdą wolną chwilę.
 

 
Jesteśmy zbyt podobni do siebie. Jesteśmy uparci i wszystko chcemy robić po swojemu. Oboje nienawidzimy być w błędzie i oboje chcemy zawsze mieć rację. Ale to właśnie jest miłość - nieważne co się stało lub stanie, my zawsze wracamy i wybaczamy sobie raz jeszcze.
 

 
Rodzisz się jako oryginał, nie umieraj jako kopia.
 

 
Moje serce nigdy przedtem tak się nie czuło.
 

 
Azylem są Twoje ramiona. Dajesz mi siłę. Chcę Cię więcej, częściej, już zawsze...
 

 
Całym sercem pragnę go uszczęśliwić. Chciałabym powodować Jego uśmiech i być dla Niego kimś, do kogo będzie miał wracać, za kim będzie tęsknił.
 

 
sprawił, że czuła, iż wszystko będzie dobrze, i leżąc w jego ramionach, wiedziała, że to prawda.
 

 
zawsze biegłam w ogień. musiałam się poparzyć, aby coś poczuć. musiałam się spalić, aby coś zrozumieć. możesz latami stać i patrzeć na ognisko, dystansować się, pozwolić myślom jedynie się żarzyć. mi szkoda było życia na patrzenie. wolałam zapłonąć takim ogniem, jakiego nie ugaszą żadne łzy.
 

 
uwielbiała go, kochała ponad wszelki rozsądek, ale zaufanie… zaufanie było znacznie trudniejsze.
 

 
obserwował ją. badał. wiedział, że nigdy nie będzie miał ku temu lepszej okazji. była piękna. było to coś, co jej żywa inteligencja często przyćmiewała. i to piękna w bardzo kobiecy sposób. a jednak czegoś w niej brakowało - iskry, która zmieniłaby piękno w coś doprawdy nadzwyczajnego.
 

 
kiedy pragniesz czegoś tak bardzo, że aż sprawia ci to ból, grzebiesz to pragnienie. grzebiesz je tak głęboko, że sam siebie przekonujesz do tego, iż nie ma to żadnego znaczenia. a co jeżeli zaryzykujesz, i okaże się, że się pomyliłeś? co jeżeli pozwolisz sobie poczuć tę stratę, a ból okaże się tak silny, że nie będziesz już w stanie go z powrotem pogrzebać?
 

 
mam niezły temperament, kochanie, i wiem, że mogę się cholernie boczyć. ale nawet jeżeli jestem wściekła albo warczę, nie znaczy to, że kocham cię choć odrobinę mniej.
 

 
mogę dać tobie wszystko i być tobie tak bliskim... chcę tylko ciebie w zamian, bo to ty jesteś tym wszystkim.
 

 
"kiedy zaczynała się wymykać sama sobie, musiałem ją trzymać mocno, chronić musiałem, bo w tych okresach mogła się poobijać o powietrze.."
 

 
i znów kurwa tracę oddech, bo znów z rąk wypuszczam szczęście
może tym razem zrozumiesz jak ważne jest to, gdy jesteś.
 

 
który gładzisz grzechy świata obdarz mnie obojętnością, zimną ciszą między wargami.
 

 
pragnę tak naprawdę niewiele. chcę tylko dłoni, która złapie mnie, kiedy będę upadać. chcę, aby był pierwszą osobą o której myślę, gdy otworzę oczy i ostatnią, kiedy wszystkie światła zgasną. chcę jego ramion wokół mnie.. ramion w których będę mogła znaleźć schronienie. chcę ciepła. pragnę wytrwałości i cierpliwości, a przede wszystkim zrozumienia, kiedy robię coś nie tak.
 

 
z tobą mogę mówić swobodniej niż z kimkolwiek, bo nikt nie był przy mnie w ten sposób, jak ty jesteś, z całą wiedzą o mnie, z taką świadomością, wbrew wszystkiemu, pomimo wszystko.
 

 
im wyżej mierzysz, tym mniejsza konkurencja, a jednocześnie większe szanse na zgarnięcie głównej wygranej.